Tysiące chętnych do pracy
- wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
- Dział: Najnowsze
Braki kadrowe szczególnie dotkliwie uderzają w takie branże, jak transport czy budownictwo. O ile wykształcenie zawodowego kierowcy jest bardzo kosztowne, z wieloma stanowiskami na budowach bywa nieco łatwiej, a na pewno taniej i szybciej. Stąd niewiele już takich miejsc, gdzie robotnicy rozmawiają wyłącznie po polsku. Słyszy się język ukraiński i nic w tym dziwnego – nasi sąsiedzi mają najbliżej, a warunki pracy i płacy są dla nich atrakcyjne. Przynajmniej dopóki nie otworzą się dla nich rynki pracy gdzieś dalej – choćby w Niemczech.
Braki kadrowe szczególnie dotkliwie uderzają w takie branże, jak transport czy budownictwo. O ile wykształcenie zawodowego kierowcy jest bardzo kosztowne, z wieloma stanowiskami na budowach bywa nieco łatwiej, a na pewno taniej i szybciej. Stąd niewiele już takich miejsc, gdzie robotnicy rozmawiają wyłącznie po polsku. Słyszy się język ukraiński i nic w tym dziwnego – nasi sąsiedzi mają najbliżej, a warunki pracy i płacy są dla nich atrakcyjne. Przynajmniej dopóki nie otworzą się dla nich rynki pracy gdzieś dalej – choćby w Niemczech.
Jeżeli jednak obawiamy się odpływy zasymilowanych już pracowników zza wschodniej granicy, to warto wiedzieć, że w kolejce czekają inni. Jak podał „Dziennik Gazeta Prawna”, w ambasadzie w Indiach na wizę do Polski (z prawem do pracy) czeka ponad 25 tysięcy osób – z Indii, Nepalu, Bangladeszu. Są to osoby dysponujące potwierdzeniem zatrudnienia po przyjeździe naszego kraju. Skąd kolejka? Polska ambasada w New Dehli nie była przygotowana na obsłużenie takiej liczby wniosków. (mz)