Jednak targi się skończyły, czekamy na kolejne!
- wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
- Dział: Najnowsze
Zakończyła się pewna era w dziejach Autostrady. Wszystkim stałym bywalcom tych targów – a w ciągu 25 lat ich istnienia takich firm zebrało się naprawdę ogromna liczba – od zawsze kojarzyły się one z panią Bogusławą Grzechowską. To już przeszłość, nową edycję imprezy przygotowywać będą inni, jak pisaliśmy pani Grzechowska zakończyła właśnie pracę zawodową.

Zakończyła się pewna era w dziejach Autostrady. Wszystkim stałym bywalcom tych targów – a w ciągu 25 lat ich istnienia takich firm zebrało się naprawdę ogromna liczba – od zawsze kojarzyły się one z panią Bogusławą Grzechowską. To już przeszłość, nową edycję imprezy przygotowywać będą inni, jak pisaliśmy pani Grzechowska zakończyła właśnie pracę zawodową. Kiedy wyjeżdżaliśmy w czwartek późnym popołudniem z terenu targów, wreszcie poprawiła się pogoda i uznaliśmy to za dobry omen na przyszły rok. Może te chmury, które wisiały nad Targami Kielce przez pierwsze dwa dni Autostrady, nie pojawią się więcej... Bo – szczerze mówiąc – pamiętając niemal wszystkie poprzednie edycje, jesteśmy mocno skonsternowani faktem, że nasza branża nie była tu reprezentowana tak, jak powinna.
Co więcej, kiedy na naszym facebooku pojawiły się zdjęcia z pierwszego dnia targów, mieliśmy bardzo niemiłe wrażenie, że te pustki na terenie zewnętrznym to powód do kpin, a wręcz hejtu. Komentarze były dość cierpkie, żeby nie powiedzieć złośliwe. Czy jednak nie powinniśmy raczej zastanowić się, dlaczego polskie firmy maszynowe nie wystawiają się wspólnie na targach? Volvo Maszyny Budowlane i Case miały własne stoiska, w oczy rzucał się Elkon i Pronar. Inne marki można było zobaczyć tylko przelotnie, np. w konkursie operatorów. Czy naprawdę wierzycie Państwo, że wszyscy zainteresowani Waszymi produktami byli w stanie pojechać na Baumę? Czy wszystkich uda się teraz ściągnąć na własne dni otwarte, czy serio wystarczą Wam imprezy urządzane na boiskach bez podstawowej infrastruktury, bez tego, na co czekaliśmy w Kielcach – wygodnego parkingu, brukowanych uliczek, klimatyzowanych hal, czystych toalet, restauracji, hoteli? Załamie się pogoda i co wtedy? Nie mieszkamy w Kalifornii! Nigdy nie możemy być pewni pogody – raz na targach jest zimno, raz upalnie. Takie outdoorowe inicjatywy mogą być tylko dodatkiem do ekspozycji targowej w dobrych warunkach. Przyciągną operatorów, ale już niekoniecznie menedżerów. Kiedyś SDMB organizowała pikniki maszynowe, ale dość szybko wystawcy zaczęli doceniać wygody targowych hal, sale konferencyjne, możliwość przyjęcia gości w dobrych warunkach. To zresztą temat na dłuższy, już drukowany tekst. Nie mówimy, że wszyscy muszą przyjechać do Kielc, jest przecież Poznań, z którego możliwości regularnie czerpie z dużym zadowoleniem choćby Wacker Neuson. Stanowczo przedwczesne jest jednak wyrokowanie „targi się skończyły”. Szanowni malkontenci - co w takim razie działo się w Monachium? Do tematu będziemy wracać regularnie!
Magdalena Ziemkiewicz